sobota, 2 listopada 2013

Cono Sur - rowerowe wino

To jedna z dwóch butelek win tej marki, które do dziś po naszym ślubie czekały na degustację i opinię na moim blogu. Te dwie butelki przykuły największą uwagę mojego Męża - zapalonego rowerzysty - zwłaszcza, że w kolekcji mamy jedną ( co prawda już pustą i chyba dość antyczną już ) butelkę z rowerem - z tejże winnicy. Myślę, że na tych trzech nie skończymy. A to cała gama win Cono Sur:


Dziś wybierałam ( bo to przeważnie ja wybieram ) między czerwony i białym. Do "ciężkiej" sałatki z tuńczyka, którą planowałam na kolację zdecydowanie bardziej uśmiechał się czerwony Pinot Noir - rodzima odmiana winnic Cono Sur. 


Chilijskie winnice Cono Sur to stosunkowo "świeże" uprawy, bo początek marki datuje się na 1993 rok. I na pewno nie można uznać tej marki za chwyt marketingowy, żerujący na europejskich importerach. Idea istnienia według mnie naprawdę słuszna - miłość do wina, połączona z ekologią, a do tego naprawdę świetną relacją jakości i ceny. A skąd rower na etykiecie? Nie, właściciel winnicy nie jest kolarzem - rower - bo to narzędzie pracy pracowników Cono Sur, którzy pokonują codziennie kilometry między winoroślami właśnie na rowerach. Zapewne wynika to między innymi z ekologiczności upraw Cono Sur, które jako jedne z nadal nielicznych są dostawcami ekologicznych win. 


Ale przejdźmy do rzeczy ( zanim zniknie zawartość butelki :) ). Zaczynając od zewnątrz - butelka i etykieta - jako kobieta "zboczona zawodowo" ( 3 lata pracy z urządzeniami do etykiet światowej marki ) i z miłości do wizerunku rowerów dzięki Mężowi - mówię - KUPUJĘ. Dziś to w większości przypadków etykieta sprzedaje wino - ta zdecydowanie osiągnęła swój cel! Idąc do środka: korek - nakrętka - ok - idziemy z duchem czasu. W końcu już udowodniono wyższość nakrętek nad klasycznymi korkami, więc nie mam nic przeciwko - nie jestem aż tak wysublimowanym somelierem, aby odczuć różnice między korkiem a nakrętką. Jestem na tak. Wnętrze? Zapach delikatny, z owocową nutą - wyraźną truskawką, dający znać, że wino nie należy do najsłabszych - 13,5%. W pierwszym odbiorze dość ostre, ale pozostawiające smak owoców - głównie wiśni. Końcowe aromaty są nieco cięższe - jak producent określa - z nutą śliwki i dymu. Nam idealnie pasowało do kolacji. Ale widzę jego zastosowanie przy wielu obiadach z dodatkiem mięs - zarówno białych jak i czerwonych. Także ryb. Polecam.


P.S. mam nadzieję, że pracownicy Cono Sur nie wsiadają na rowery wracając do domu po degustacji świeżo rozlewanego wina :)

1 komentarz:

  1. Nie widziałam nigdzie tych win. Aż jestem ich ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...